Komunikacja małżonków – Agnieszka i Jakub Kołodziejowie (2015.01.10)

MultimediaKonspekt do wykładówHomilia
JakubAgnieszkaKolodziej
W sobotę 10 stycznia 2015 roku w ramach STUDIUM DLA MAŁŻONKÓW odbyły się wykłady, które poprowadzili Agnieszka i Jakub Kołodziejowie.
Tematem była KOMUNIKACJA MAŁŻONKÓW.
Poniżej prezentujemy materiał jaki nasi wykładowcy oferują na swojej stronie www.pismozblizenia.pl

Odcinek 1. Małżeństwo jest bardzo trudne i niezwykle fascynujące.

Odcinek 2. Etapy życia małżeńskiego.

Odcinek 3. Kontynuacja o etapach życia małżeńskiego o emocjach, które dewastują małżeńską relację i o znaczeniu bycia miłym.

Odcinek 4. Kontynuacja o etapach życia małżeńskiego o fazie rozczarowania i etapie fascynacji głębiej

Odcinek 5. O zasadzie równowagi w związku małżeńskim

Odcinek 6. O równowadze między dawaniem a braniem, o mądrej miłości, o powstrzymywaniu się od dawania.

Odcinek 7. Kobiety z mężczyznami są dla relacji, mężczyźni z kobietami dla seksu – dosyć ważna różnica w oczekiwaniach wobec siebie.

Odcinek 8. O różnicach między kobietą a mężczyzną.

Odcinek 9. Kontynuacja o różnicach między kobietą a mężczyzną.

Odcinek 10. W jaki sposób przy pomocy Małżeńskiej gry można polepszyć swoją komunikację w małżeństwie.

Odcinek 11. O obszarach życia małżeńskiego takich jak rozkosz, cierpienie, brak zmian, rozwój, dopełnianie się.

Komunikacja w małżeństwie

Agnieszka i Jakub Kołodziejowie

Etapy życia małżeńskiego
Zaczyna się od fascynacji - zakochanie, zachwyt, nareszcie razem, plany, marzenia, dbanie o siebie, ukochana z ukochanym, święto miłości. Oczywiście, nie jest to regułą, małżeństwo można od początku źle ustawić, ale częściej dzieje się dużo dobra i jest dużo nadziei, że będzie dobrze.
Z czasem jednak przychodzi rozczarowanie. Mąż nie jest już taki czuły, zamyka się w sobie, stał się nerwowy; żona ma dość już dawania swojej uwagi i nieotrzymywania nic w zamian. On woli jechać do mamy, ona się obraża; generalnie, "on jej nie rozumie, ona ma pretensje". Puszczają nerwy, awantury, ciche dni.
Wielu małżonków nie jest na to przygotowanych. Wpadają w panikę i przerażenie, przeżywają silne poczucie porażki życiowej: "Czy już zawsze tak będzie?", "Co z tym zrobić?". Niestety, są małżonkowie, którzy wpadają na pomysł rozstania, mówią: "Po co się męczyć?", choć większość pozostaje razem w poczuciu rozczarowania i zagubienia, rozpoczynając ślepą walkę albo długie życie obok siebie. Nie rozumieją, że to, co dzieje się w ich małżeństwie, dotyczy większości par, że jest to bardzo naturalny etap, w którym się znaleźli i że życie stawia ich w sytuacji w której mogą zacząć dojrzewać jak nigdy dotąd.
Małżeństwo, które nie podejmuje świadomego wysiłku dbania o swój związek, uczenia się komunikacji, poznawanie różnic między sobą, będzie doświadczać porażki, frustracji, będzie się coraz bardziej rozpadać - to się samo nie układa.
Etap fascynacji głębiej rozpoczyna się w momencie, kiedy para przechodzi z etapu oskarżeń i przeświadczenia, że gdyby mój mąż się zmienił, to wszystko by się ułożyło, albo jakby ona miała mniej pretensji, to bylibyśmy szczęśliwsi, w etap: "Co ja mogę zrobić, żeby tobie było ze mną lepiej?", "W twoich pretensjach jest jakaś racja", "Jak mogę sprawić ci przyjemność?", "Cieszę się, gdy jest ci dobrze". Oczywiście, pozostają nieporozumienia, kłótnie, obszary, w których działają sobie na nerwy, ale jest szacunek, unikają poniżania się i wykorzystywania.
Wiele par tego doświadcza i nawet nie wiedzą, kiedy to nastąpiło. Stają się jednym ciałem - fizycznie, mentalnie, duchowo. Podobnie myślą, ale zachowują odrębność; czują, co czuje druga strona; jedno bez drugiego nie wyobraża sobie życia. Dojście do takiego etapu dla wielu małżonków jest marzeniem ale również dla wielu realnością. Taka praca zajmuje dobrych parę lat.

Jak dbać o swoje małżeństwo?
Przyczyny trudności prowadzących do etapu rozczarowania małżeństwem można sprowadzić do 3 aspektów:
- nieprzepracowane sprawy z dzieciństwa,
- nieprzepracowane sprawy z małżeństwa.
- nie rozumienie różnic między kobietą a mężczyzną.

Nieprzepracowane sprawy z dzieciństwa
W przyszłość wnosimy swoją przeszłość. Jesteśmy dziećmi swoich rodziców, dostaliśmy przekazy rodzinne, wzorce zachowań, sposoby radzenia sobie z życiem, wartości albo ich brak. Jeżeli było dobrze, to będzie nam łatwiej; jeże li było źle, będzie nam trudniej.
Małżeństwo weryfikuje nasze dzieciństwo, wychodzą nieprzepracowane zranienia. Jeżeli nie było w nim kochających się rodziców, dorosłe dziecko będzie się bać bliskości albo kochać za bardzo. Jeżeli ojciec szanował matkę, panował nad swoją seksualnością, brał odpowiedzialność za swoją rodzinę, był obecny, dorosły syn ma zasoby, nie musi się wielu rzeczy uczyć, po prostu tak się robi; córka będzie umiała wymagać i stawiać granicę mężczyznom, nie będzie wchodzić w kompromisy z lęku przed opuszczeniem i samotnością, ponieważ nie doświadczała tego wcześniej.
Problemy w relacji małżonków to często czubek góry lodowej. Widać tylko "on mnie nie rozumie, ona ma pretensje", ale fundament, przyczyna jest ukryta. Jeżeli uda się zrozumieć, skąd na przykład ta moja agresja do żony - bo tak robił ojciec względem matki albo względem mnie, bo jako dziecko nie mogłem powiedzieć NIE, bo się bałem i uda się odblokować uczucia gniewu, żalu - relacja małżeńska może nabrać nowej perspektywy.
W wielu konfliktach małżeńskich bardzo ważna jest zmiana perspektywy. Można to zrobić poprzez zadanie sobie pytania, ale o co tak naprawdę się kłócimy. I po czasie ku swojemu zaskoczeniu można odkryć, że problem nie dotyczy małżeństwa. Taka perspektywa zmienia patrzenie na współmałżonka.
Często konflikty w relacji małżeńskiej to tylko temat zastępczy, sposób na odreagowywanie doznanej krzywdy, sposób na zagłuszanie, ucieczkę przed swoimi uczuciami z dzieciństwa.

Nieprzepracowane sprawy z małżeństwa
W relacjach międzyludzkich, a zwłaszcza w bliskich relacjach obowiązuje zasada równowagi, czyli daję tyle, ile dostaję. Łamanie tej zasady to przyczyna głębokich zranień, kryzysów i rozstań w wielu małżeństwach.
Statystycznie częściej zasadę równowagi łamią kobiety, mają bowiem przekonanie, że jak będą cierpliwie znosić brak zaspokojenia swoich potrzeb, dobrem na zło odpowiadać, poświęcać się, to mężczyzna wreszcie domyśli się i zrobi to samo. Ale rzeczywistość bywa trochę inna: ona daje, a on bierze i - niestety - to już koniec wymiany. Bardzo istotne jest zreflektowanie czy przypadkiem w związku ta zasada nie jest nagminnie łamana. Najczęściej w takich sytuacjach dochodzi do silnego blokowania emocji i potrzeb, i w konsekwencji do silnego wybuchu.
Ten silny wybuch to nierzadko dramaty małżonków, zdrada, odejście, zamknięcie się w sobie, rezygnacja. Przy tak zaniedbanych związkach pracy jest oczywiście du o więcej. Są pary, które doświadczają koszmaru w byciu ze sobą i wydaje im się, że jest to nie do przejścia, ale się nie poddają i zazwyczaj wygrywają swoje małżeństwo. Trzeba uważać, żeby za szybko nie rezygnować - szukać cierpliwie pomocy, otwierać się na zmianę.
Mądrością współmałżonka, który za dużo daje, jest powstrzymanie się od tego i co jest jeszcze trudniejsze - stawianie granic, nie zerwanie relacji oraz cierpliwe czekanie.
Zasada równowagi również dotyczy sytuacji rozwiązywania konfliktów. Kiedy przychodzi para na psychoterapię najczęściej ich myślenie o problemie jest przyczynowo - skutkowe. On nie chce rozmawiać, ona się obraża, on nic nie robi, ona ma pretensje. Małżonkom towarzyszy przeświadczenie, że gdyby on zaczął mówić jej o swoich uczuciach, to wszystko by się ułożyło, albo gdyby ona przestała narzekać i była bardziej pogodna, nie byłoby żadnego problemu. Patrzenie przyczynowo skutkowe rzadko jednak pasuje do rzeczywistości życia małżeńskiego, o wiele trafniej opisuje je spojrzenie cyrkularne. Polega ono na tym, że każda para ma swoje błędne koła. Im bardziej ona ma pretensje tym bardziej on nie mówi o swoich uczuciach im bardziej on nie mówi o swoich uczuciach tym bardziej ona ma pretensje.
W początkowej fazie pracy nad związkiem, kiedy jest dużo konfliktów warto zawrzeć pakt o nieagresji, omijamy wszystkie zapalne tematy, umawiamy się na nie rozmawianie o swoim związku, ta faza ma na celu uspokojenie emocji, może to trwać nawet kilka tygodni. Kiedy emocje się uspokoją ważne jest rozpoczęcie starania się o małżeństwo, drobne proste gesty, wyniesienie śmieci, wkręcenie żarówki, zrobienie dobrych kanapek, zrobienie czegoś co dawniej było przyczyną konfliktów, pójście na spacer. Bardzo ważne jest żeby oboje małżonkowie podjęli świadomy wysiłek w pracy nad swoim związkiem, żeby oboje zauważyli że druga strona się stara, bez takiego wysiłku i poczucia po obu stronach nie wiele się da zrobić. W takiej atmosferze można wrócić do tematów cięższych. Tutaj należy pamiętać o zasadzie mówienia o sobie, swoich uczuciach a nie w formie pretensji i oskarżeń, ten etap z reguły zajmuje najwięcej czasu, bo wymaga uczenia się świadomości co czuję i właściwego wyrażania swoich emocji.

Różnice między kobietą i mężczyzną
O różnicach między kobietami i mężczyznami mówi się sporo i jest to zawsze chwytliwy temat. Punkt widzenia kobiety i punkt widzenia mężczyzny to w wielu aspektach dwa różne światy. W przypadku wielu par to właśnie te różnice sprawiły, że zafascynowali się sobą przed laty, choć teraz te same różnice sprawiają, że żyją obok siebie.
Faktem jest, że wiele różnic dzieli. Kobiety czują się niezrozumiane ze swoją potrzebą relacji, mężczyźni ze swoją potrzebą współżycia; kobiety chcą czułości, rozmowy, mówienia o uczuciach; mężczyźni chcą milczenia, przestrzeni. Wiele z tych różnic również łączy i dopełnia. Małżonkowie mogą wchodzić w role, które bez wsparcia współmałżonka byłyby ciężkie do zrealizowania. Warto podkreślić, że sporo różnic jest uwarunkowanych kulturowo, na przykład że mężczyźni nie mówią o uczuciach. Tak robił dziadek, ojciec, tak zachowywali się koledzy, po prostu on tego nie umie, był za to karany, może wyśmiewany, ale to nie znaczy, że tego nie potrzebuje albo nie jest w stanie się tego nauczyć. I właśnie tutaj pojawia się sens bycia różnym. Możemy się od siebie wiele nauczyć, dopełnić. Różnice dają przysłowiową "chemię", coś się dzieje, jest się ciągle zaskakiwanym sobą i stymulowanym do zmiany.